poniedziałek, 8 stycznia 2018

oszczep aborygeński

oszczep Tę podstawową broń Aborygenów australijskich podarowano mężczyznom w Okresie Marzeń.

Starsi ludu Wik Munggan opowiadają o tym, jak pierwsze oszczepy robił rybołów Kongkong. Mit ten wart jest przytoczenia tu zarówno ze względu na dokładny opis pierwszych oszczepów, jak i na pojawiające się w nim motywy charakterystyczne dla mitów wszystkich rejonów świata. Ukazano w nim również pewne aspekty kultury Wik Munggan, które bądź zniknęły bez śladu, bądź zostały poważnie zmodyfikowane pod wpływem chrześcijaństwa.

Kongkong (rybołów) wraz z synem poszli robić oszczepy. Zrobili wiele rodzajów oszczepów: wolka, oszczep, którego grot zrobiony jest z kolczastego ogona trygona (zob. ostryga i rekin); kaiya, oszczep, który zamiast grota jest zakończony wiązką kolców trygona; antyan, oszczep czwórzębny; yandal, z pojedynczym, długim grotem; tu'u oraz wantyandyindan, oszczepy trójzębne, poręczne w polowaniach na ościste ryby, takie jak leszcze; pinta, oszczep bambusowy z pojedynczym grotem; i pita, oszczep z czterema grotami. Zrobili też miotacze oszczepu i maczugi bojowe. Powiązali potem oszczepy w wiązki, które schowali między gałęzie rosnącego w pobliżu drzewa. Tam też ukryli miotacze oraz maczugi.

Wtedy właśnie sąsiad rybołowa, pyton skalny, wysłał swego syna do obozu Kongkonga w odwiedziny. Syn wyruszył w podróż, a po drodze odwiedził jeszcze obóz dwóch sióstr. Spędził w nim jednak niewiele czasu, bo spieszył się do Kongkonga. Gdy w końcu dotarł do jego obozu, nie zastał w nim nikogo, znalazł jednak w obozie rybołowa ukryte oszczepy, wziął je ze sobą, zaniósł do obozu sióstr i poprosił je, by zaopiekowały się bronią.

Tymczasem Kongkong wraz z synem wrócili do obozu i odkryli kradzież oszczepów. Kongkong obejrzał ślady stóp i zorientował się, że odwiedził ich syn pytona skalnego. Rybołów kazał więc synowi iść tropem intruza. Syn ruszył w drogę i wkrótce znalazł się w obozie córek pytona. Te dały mu trochę jedzenia i chrustu na ognisko, więc zanocował w pobliżu. Następnego ranka wstał wcześnie i zobaczył, że obie kobiety wciąż śpią. Wołał je, lecz nawet się nie poruszyły. Podszedł do śpiących i zgwałcił starszą z sióstr, nie budząc jej, po czym odszedł. Gdy siostry obudziły się, młodsza zauważyła na ciele starszej ślady gwałtu. Obie postanowiły pomścić zniewagę. Zabrały więc z obozu oszczepy i miotacze i ruszyły w pościg za rybołowem-synem. Gdy go ujrzały, zaczęły rzucać w niego oszczepami, lecz jemu udawało się odbić wszystkie na bok. Podbiegły bliżej i wtedy oszczep młodszej siostry przeszył udo syna Kongkonga. Ten upadł, a ona wbiła mu oszczep czwórzębny w pierś. Potem obie siostry zakłuły go, odcięły mu ręce i nogi, a na koniec poderżnęły gardło. Szczątki rybołowa-syna zaniosły do swego obozu.

Młodsza siostra powiedziała wtedy: "Starsza siostro, przynieś mi patyk i podpórki, zrobimy rożen".

Starsza siostra odpowiedziała jej: "Młodsza siostro, czy nie cieszy cię to, że będziemy miały pieczeń? Będzie tyle mięsa".

Upiekły mięso na rożnie (tak jak przyrządza się mięso ptaków), a potem zbudowały podwyższenie na czterech rozgałęzionych patykach, na którym położyły mięso nad ogniskiem, by nie wystygło. W końcu natarły twarze popiołem, na znak żałoby po "bracie", który został zabity.

Tymczasem rybołów-ojciec poczuł, jak zbiera mu się na wymioty. Zwymiotował i zrozumiał, że był to znak sygnalizujący jakieś nieszczęście, które musiało przytrafić się synowi. Poszedł więc śladami syna i przywoływał go: "Kong, kong, kong" (tak jak to robią rybołowy). Dotarł wreszcie do obozu sióstr, zobaczył podwyższenie z mięsem, a obok kobiety pokryte żałobnym popiołem.

"Zabiłyście mego syna", powiedział i obiecał nie szukać zemsty. Rozbił jednak swój obóz w pobliżu i czekał na odpowiedni moment. Gdy siostry poczuły się całkiem bezpieczne, Kongkong zaskoczył je i obie zakłuł oszczepem.

Następnie przeciął oba ciała na dwie części i tak je zostawił. Odszedł potem daleko z tych stron i wrócił do swoich starych rodziców. Wsiadł wraz z ojcem i matką do czółna i powiosłowali w dół strumienia. W pewnej chwili, gdy czółno znalazło się pośrodku głębokiego wiru, Kongkong powiedział: "Matko, ojcze, zstąpmy teraz w głąb naszego świętego miejsca". Wtedy czółno, wirując, wywróciło się do góry dnem i rodzice utonęli. Kongkong, który w tej samej chwili zmienił się w ptaka, zamachał skrzydłami i odleciał do miejsca, gdzie wciąż na podwyższeniu leżały szczątki syna. Tam, na rosnącym obok podwyższenia drzewie, zbudował swe pierwsze gniazdo. Z gniazda zawołał: "Matko, ojcze, zostańcie tam w dole. Ja zostanę tu w górze".

Ojciec i matka Kongkonga żyją nadal w wodzie jako sumy (catfish). Kongkong jest białym rybołowem, którego nazywamy też białym jastrzębiem rybnym, a jego syn został mniejszym jastrzębiem, którego nazywamy Min Kakalang.

Mudrooroo - Mitologia Aborygenów - Dom Wydawniczy Rebis - Poznań 1997 - s. 154-156

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz