środa, 2 stycznia 2013

miecz japoński

Wojownik kochał broń, a zwłaszcza miecz, o którym powiadano, że jest "prawdziwą duszą samuraja". Samuraj chodził, siedział i spał z mieczem. Miecz był symbolem siły i odwagi, świętością i przedmiotem zdolnym do rozstrzygania sporów, do walki z wrogiem albo demonami i do obrony klanu. Samuraj wiedział, kiedy użyć miecza, więc nie dobywał go bez istotnej potrzeby. Dbał o niego i otaczał najczulszą opieką. Tylko złoczyńca mógł zaślepiony furią sięgnąć do miecza, żeby zranić lub zabić kogoś niewinnego. Samuraj kierował się chłodnym rozsądkiem. Z miecza czerpał wewnętrzną moc i rozwagę. Wierzył w swą broń i czcił ją na równi z bóstwem.

Stal błyszczała w słońcu niczym zlodowaciała kropla rosy. Swoim pięknem budziła powszechny podziw. Na tym polega urok japońskiego miecza. To nie tylko narzędzie walki, ale także wręcz perfekcyjne dzieło sztuki. Kowal był zatem natchnionym artystą, a nie zwyczajnym rzemieślnikiem. Gdy przystępował do wykucia głowni, najpierw brał udział w symbolicznym obrzędzie oczyszczenia. Później pracował przez wiele dni, wkładając w to całe swoje serce. Można powiedzieć, że w każdym dziele zawarta byłą cząstka jego duszy. Nic więc dziwnego, że nasi wojownicy z tak wielkim szacunkiem traktowali miecze.

O mieczu powiedziano niegdyś:

Miecza używać trzeba,
by zabić lub obdarzyć życiem.
Miecz zabójcy musi być ostry
tak samo, jak miecz obrońcy.
Zdrajca używa różnych sztuczek,
aby pogrążyć lud w nieszczęściu.
Tylko ostrym i twardym mieczem
można zabić zdrajcę.
Miecz ma w sobie niezwykłą godność,
powstrzymującą ludzi od niepotrzebnych zabójstw.
Ostra głownia po trosze przypomina
smoka na głębinach.
To miecz napawa nas odwagą,
aby panować nad narodem.
Ten kraj wspiera się na mieczu,
jednym z trzech cesarskich skarbów.
Wojownika zwiesz wojownikiem,
gdy czerpie odwagę z miecza.
(z oficjalnych przepisów klanu Satsuma)

Zgodnie zaś z innym przekazem:

Prymitywne plemię z odległej krainy
weszło w posiadanie ukrytego skarbu.
Skarbem był japoński miecz
Przywieziony przez pewnego kupca
ze wschodniego zamorskiego kraju.
Kupiec ozdobił go rybią skórą
i schował w pochwę z pachnącego drewna.
Głownia połyskiwała żółto i świetliście biało,
miedzianie i brązowo.
(...)
Przedtem czarownik Xu Fu*, z czasów Qin,
szukał tam zioła [na nieśmiertelność].
Zebrał sto piętnaście odmian.
A prócz tego, miał przeogromny zbiór osobliwości.
W czasach Tangów często przywożono dary
z Japonii na dwór [chińskiego] władcy.
(...)
Ludzie jednak płakali rzewnie, kiedy zgubili
opis dziejów zardzewiałego japońskiego miecza!


Ōjō-yōshū

* Dowódca dwóch wypraw morskich w poszukiwaniu "ziół nieśmiertelności". Z pierwszej powrócił z niczym, w drugą wyruszył w 219 r. p.n.e., zabierając ze sobą trzy tysiące młodzieży (chłopców i dziewcząt). Nikt więcej w Chinach ich nie widział. Jedna z teorii głosi, że to właśnie Xu Fu mógł być pierwszym ziemskim cesarzem Japonii znanym jako Jinmu (Jimmu).

Takagi Takeshi - Rycerze i samuraje - Diamond Books - Bydgoszcz 2004 - s. 126-129

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz